|
|
|
|
ARTI GRABOWSKI 13 sierpnia - CV w Świeciu
ARTI GRABOWSKI ponownie w Świeciu - 13 sierpnia 2010r.
ARTMISJA.... więcej
ARTI GRABOWSKI - już nie artysta, lecz PROJEKTANT - performance CV na Zamku Krzyżackim w Świeciu (w ramach Przebudzenia 20.10)
13 sierpnia w Świeckim Zamku Krzyżackim - po raz kolejny w historii tego Zamku - gościł Arti Grabowski.
Historia lubi zataczać koło
W ubiegłym roku Arti swoim performance`em miał uroczyście otworzyć projekt Przebudzenie-Reaktywację. Niestety, w wyniku kontuzji dotarł do Świecia znacznie później, niemniej przygotowany wtedy - specjalnie na to wydarzenie - performance odbył się w Zamku w innym terminie. Zostaliśmy świadkami niebywale FAJNEJ RZECZY! Nie da się ukryć, że tytuł wymyślony przez Artiego Mam taką fajną rzecz przygotowaną - doskonale wpisał się w to, co odegrał przed nami na Zamku - 29 marca 2010r. (fotoreportaż i informacje na stronie: www.oksir.com.pl/stig/arti2), a sam Arti po swoich tygodniowych działaniach w Świeciu w pamięci mieszkańców na stałe odcisnął niezwykle pozytywny ślad.
W tym roku również Arti miał otwierać Przebudzenie - specjalnie opracowanym performance..., ale tym razem to operacja i rekonwalescencja po niej przesunęły w czasie jego przyjazd do Świecia. Performance odbył się tradycyjnie już w późniejszym terminie.
Jaką tym razem miał dla nas niespodziankę?
Przed performance`em
W przestrzennej sali Świeckiego Zamku Krzyżackiego i jej surowych, ceglanych murach, panował półmrok i dający się odczuć delikatny, miły, wręcz zbawienny (w upalne dni, takie, jak tamten), piwniczny chłód. W przygotowanej do działań Artiego przestrzeni uwagę przykuwała wyrazista CZERWIEŃ, a ściślej - płachta w tym kolorze, której początek brał się ze swego rodzaju mównicy, po czym płachta ta biegła w dół i dalej rozpościerała się na ziemi, tworząc długi (ponad pięciometrowy) szlak - swoisty dywan, na zakończeniu którego ustawione były białe drzwi.
Na czerwonej mównicy - niewielki drewniany stojak, pakiet kartonowych podkładek, piersiówka.
Pojawił się Arti serdeczny, uprzejmy, elegancki - koszula i spodnie w klasycznej czerni.
Po performance
Na ziemi leżały drzwi - podziurawione kilkudziesięcioma 30-sto centymetrowymi gwoźdźmi, przytwierdzającymi szereg różnorodnych napisów, a właściwie skrótów (przygotowanych na tekturowych podkładkach). W zależności od danego odbiorcy - skrótów - powszechnie mu znanych, bądź też takich, z którymi być może stykał się po raz pierwszy - PRL, ADHD, ID, PIN, PKS, DR, MGR, HIV, DNA, WKU, EU, SLD, ASP, MO, UW, VIP, USA, INRI, NFZ, PCK, AA, LSD, PO, PIS, AGD, ZUS i wiele, wiele innych (przytoczonych tutaj zupełnie wyrywkowo) - ponad 60 sztuk!
Arti był teraz mokry od potu, już bez koszuli - ściągnął ją (w trakcie performance) jednym, energicznym szarpnięciem - jednocześnie odrywając wszystkie jej guziki. Twarz pomalowaną miał sprejem w pionowe, wręcz agresywnie potraktowane pasy - spod dominującej czerni przebijała czerwień. Dłonie również umazane farbą, dodatkowo od wbijania gwoździ nabyły kilka odcisków/uszkodzeń. Oddychał pospiesznie i ciężko, zapewne jeszcze zmęczony potężną dawką dzikości, absurdu i szaleństwa, nieprzewidywalności, które z siebie dla nas uwolnił.
Tym razem - nie artysta, lecz PROJEKTANT!
Arti rozpoczął performance stonowanym głosem i słowami: Nie jestem artystą, jestem projektantem. I zaczęło się! Z pakietu tekturowych skrótów - wyciągał w odpowiedniej kolejności pojedyncze sztuki, każdą z nich najpierw prezentował na stojaku, ubarwiając oryginalnym komentarzem, następnie zaś biegł po czerwonym dywanie i przybijał ją gwoździem (gołymi rękoma) do drzwi. Każdy komentarz był zupełnie inny, mimo, że wiele z nich bazowało na tym samym wyrażeniu - ale trudno mówić tu o słowach. Były to raczej (fenomenalnie!) zwizualizowane swoiste dźwięko-obrazy, w których tak samo ważne było brzmienie (jego natężenie, długość trwania, intonacja itd.), jak i mimika twarzy, czy gest je podkreślający.
Wrażenie było piorunujące - przed nami zaistniał imponujący teatr jednej osoby i zawarta w nim historia (jej, jak również i nasza) - opowiedziana bez słów, a jedynie poprzez auć, a-ha, ups, e-he, eeeee, no, nooo... no... itp. Tych swoistych, wydobywających się dźwięków/mruknięć/onomatopeicznych zbitek, nie było wiele, ale niezmiernie trudno jest oddać słowami całą ich gamę i magię towarzyszących im gestów Grabowskiego. Jedno AUĆ - wypowiedziane/zobrazowane przez niego kilkadziesiąt razy, a żadne nie było takie samo, każde bolało zupełnie inaczej. Podobnie działo się z wszystkimi pozostałymi dźwięko-obrazami.
Ponadto, wyjaśniane przez Artiego skróty, a ściślej ich cena/wartość - na początku prezentowana na zasadzie przeciwstawień, wkrótce, w drodze błyskawicznie zmieniających się porównań i szeregu odpowiednich gestów/znaków zachwytu czy dezaprobaty, przewrotnie (w zasadzie nie wiadomo nawet kiedy), stawała się taka sama. Łapaliśmy się na tym, że byliśmy już skłonni uwierzyć, że ADHD czy WF - to jedno i to samo zjawisko, podobnie jak ASP i LSD, czy PIS i PO, i wiele innych - tylko na początku z pozoru wykluczających się - zestawień.
Arti bawił się i manipulował zarówno słowem, jak i naszą percepcją, bez ograniczeń. Wszystko tu było możliwe. Przeżyliśmy z nim historię kilkudziesięciu skrótów, wychodząc tylko z pozornym przeświadczeniem, że większość z nich odczytaliśmy, bo tak naprawdę nic w niej nie było jednoznaczne do końca. Bo czy performance zawierał np. elementy polityczne? Znając Artiego przypuszczam, że w odpowiedzi na to pytanie usłyszelibyśmy przewrotnie: To był kompletnie niepolityczny performance.
Przy pozytywnym szaleństwie/wariactwie, ogromnej dawce absurdu i totalnej magii, jaką po raz kolejny w Świeciu zaserwował nam Arti Grabowski, uderzająca zawsze jest jego skromność, wręcz pokora wobec tego, co robi. Jestem tylko projektantem - powiedział, nic ponadto. Dziś wszyscy robią projekty - dodał na końcu.
Tekst: Autor i Kurator Przebudzenia 20.10
Karina Dzieweczyńska
Zdjęcia w ramach Przebudzenia 20.10 - Marcin Saldat
www.oksir.com.pl/stig/arti-cv/
Na koniec - z życia wzięte
14 sierpnia 2010r., popołudnie, Świecie.
Krótka rozmowa pomiędzy mną a osobą nie orientującą się w zjawiskach sztuki współczesnej, tym bardziej w sztuce akcji, jaką jest performance.
Ja: Wiesz, ten facet, co dziś był u mnie, to słynny artysta, bardzo znany.
Rozmówca: A co on robi?
Ja: Arti to jeden z najbardziej cenionych artystów performance. Robi performance.
Rozmówca: Co???
Ja: Performance.
Rozmówca: Perfumy?!?
Czekam zatem na nowy zapach kolejnego perfum Artiego Grabowskiego.
Zobacz galerię zdjęć - fot Marcin Saldat:
|
|