Katalog
 

ARTUR ŻMIJEWSKI
2 - 14 sierpnia - projekt „Pamiątka z Celulozy”


PIOTR BIES

Refleksje na temat pleneru:
Po pierwsze chciałem wykonać rzeźbę w materiale innym niż te, w których pracowałem dotychczas.
Po drugie chciałem doświadczyć współpracy z innymi ludźmi, gdyż do tej pory wszystkie swoje zadania wykonywałem sam.
Po trzecie zaś, chciałem poznać Artura Żmijewskiego i miałem nadzieję na pewien spór z nim, gdyż nie podzielam zachwytu nad tzw. sztuką krytyczną, traktując ją po prostu jako pewien szczególny „wypadek” na tle dziejów sztuki w ogóle i reakcję na znudzenie konwencjonalnym podejściem do sztuki w szczególności.
Coś tam, jakaś bardzo krótka, nawet uboga dyskusja, wynikła po odtworzeniu mojego słuchowiska, w którym w sposób ironiczny odnoszę się między innymi do twórczości słynnej Kozyry - co z tego dalej wyniknie, nie wiadomo. Czy Żmijewski odniesie się ze zrozumieniem w swoich tekstach, czy gdziekolwiek indziej do mojego myślenia o tejże sztuce, której jest wybitnym przedstawicielem, nie wiem. Mniejsza o to, chciałem powiedzieć, powiedziałem. Jest o czym dyskutować.
Teraz właśnie jestem świeżo po lekturze „Drżących ciał” i pogłębiło to moją dezaprobatę dla tego rodzaju ekspresji. Wszyscy, oprócz Adamasa podążają równo na „koniu skandali” obyczajowych. I nic więcej. To strasznie ubogie w treść.
Plener był udany. Nasza współpraca z pracownikami Mekro niemal doskonała. Przynajmniej w moim przypadku - świetnie się rozumieliśmy. Dotyczy to całego personelu, począwszy od kierownictwa, a skończywszy na tych osobach bezpośrednio zaangażowanych w wykonywanie rzeźby. Nawet zostało nawiązane coś w rodzaju przyjaźni, choć zbyt krótki był na to czas, ale na pewno o sympatii powiedzieć można.
Cały czas następowała ingerencja pracowników w kształt dzieła, oni są przecież doskonałymi fachowcami w swojej robocie, tak, że ostateczny kształt nie jest li tylko moim dziełem, ale tych wszystkich, którzy je wykonywali. To truizm co piszę, bo tak „robota szła”, każdy to widział, ale powiedzieć o tym musiałem.
Tutaj w tym wszystkim liczył się nie tylko końcowy efekt, który jest zadowalający (gdybym, posiadając takie doświadczenie jak teraz, miał jeszcze raz wykonać zadanie z podobnego materiału, podszedłbym do niego zupełnie inaczej), ale cały ciąg wydarzeń, pracy, spotkań, rozmów, które do końcowego wyniku doprowadziły. I nawet komary, które nas „pożerały” miały jakiś wpływ, bo trzeba się było spieszyć z wycinaniem kartonowych modeli.
Widziałem, że wszyscy byliśmy zadowoleni z tej roboty i wszystkim nam przyniosła ona pewną satysfakcję, a czyż nie o to chodzi?
Podszedłem do zadania w sposób bardzo prosty. Nie chciałem przekładać tematu na język abstrakcyjnych form. Chciałem, by moja odpowiedź była tak samo oczywista, jak zadany temat, by nie pozostawiać niczego w sferze domysłów. „Dźwigający rurę” po prostu - dźwigają rurę. I tyle. Czyste zagadnienia rzeźbiarskie: kontrasty, ciężary, kierunki. I jeszcze symetria, którą uwielbiam.


PIOTR BIES - artysta z Zakopanego (rocznik 61).
Ukończył Liceum Plastyczne im. A Kenara w Zakopanem, gdzie obecnie jest nauczycielem rzeźby. Absolwent Wydziału Rzeźby, a także Katedry Tkaniny Artystycznej Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Buduje tzw. obiekty, instalacje z różnych materiałów, a także zajmuje się tzw. rzeźbą tradycyjną z drewna, metalu, kamienia, tworzyw sztucznych i masy papierowej.

01 02 03 04

Powrót ...

 
Projekt „Przebudzenie-Reaktywacja” dofinansowany przez Ministerstwo Kultury
i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu operacyjnego
„Wydarzenia artystyczne. Priorytet 2. Sztuki wizualne”.