Katalog
 

W poszukiwaniu rzeczy „niechcianych”...

W ostatnich dniach sierpnia do Świecia zawitał Robert Kuśmirowski, artysta z Lublina, bowiem przyszedł czas na zrealizowanie w naszym mieście pierwszego etapu jego działań w ramach projektu „Przebudzenie”.
Artysta przeprowadził akcję, której celem było pozyskanie rzeczy niepotrzebnych od mieszkańców Świecia.
Ruszyliśmy w różne zakątki Świecia. Pukaliśmy do drzwi wielu mieszkań, rozmawialiśmy z mieszkańcami, prosiliśmy o rzeczy, które w Ich domach przeznaczone są na wyrzucenie. Miały to być przedmioty dla Nich niepotrzebne, bezużyteczne, zniszczone, uszkodzone, niedziałające, zawadzające... słowem - NIECHCIANE. Wiek tych przedmiotów nie był istotny, nie liczyło się, czy dana rzecz ma 5, 10 czy 50 lat. Obowiązywała tylko jedna zasada: rzecz musi być „niechciana” i niepotrzebna.

„Po wernisażu”

Na początku grudnia, artysta spośród ogromu zebranych rzeczy „niechcianych” wybrał zaledwie kilka większych i kilkanaście mniejszych przedmiotów, które posłużyły mu do zaaranżowania w średniowiecznych, surowych murach zamkowych, wyjątkowej instalacji przestrzennej.

Co zobaczyli goście wernisażu? Co mają okazję oglądać przez grudzień w Zamku Krzyżackim mieszkańcy Świecia?

Ci, którzy spodziewali się „wysypu” przedmiotów (ich różnorakich form i barw), na pewno poczuli się nieco zdezorientowani monochromatyczną niemalże pustką, którą zastali. Około 70 metrów kwadratowych wydzielonej przestrzeni artysta pokrył błotem, w którym zatopił wybrane przedmioty (np. skrzynia, wieszak, skrzypce, wiadro, fotel, but, krzesło, butelka, wiolonczela, zlew, wiklinowy kosz). Jak na tak ogromną powierzchnię, wydaje się być ich naprawdę niewiele. Skupione w kilku grupach z otaczającego mroku odsłaniane/odkrywane są jednym snopem światła, skierowanym na nie z góry.
Jedne, znajdujące się tuż pod lampą, silnie oświetlone, są wyraźne, a ich formy przez mocny kontrast światło-cieniowy wręcz przerysowane, inne zaś oddalone od źródła oświetlenia, gubią swe kształty i pochłaniane są przez miękki półmrok.
Artysta nie wszystko „podaje na tacy”, odkrywanie i domyślanie się kształtów i form, nazywanie ich, pozostawia widzowi.
Czy to, co dostrzegamy w oddali jest uchwytem od garnka, czy też trzonkiem, konarem, czy jeszcze czymś innym? Czym jest to, co w większej połowie zatopione jest w błocie? Może częścią słoika? A może fragmentem czegoś zupełnie innego? I na ile faktycznie zatopione jest w błocie?

Kuśmirowski stworzył odrealnioną przestrzeń, której charakteru i przeznaczenia, raczej nie jest się w stanie jednoznacznie określić, czy stuprocentowo przypisać jej wszystkie formy konkretnym przedmiotom w rzeczywistości, ale na pewno odczujemy jej klimat - dziwną atmosferę jakby tuż po katastrofie, zastygłą, wyjałowioną, mroczną, która zarazem przywodzi też osobliwy oddech spokoju, pogodzenia z tym, co się tu wydarzyło. Przykrycie tego kurzem historii i czasu. To czas na zastanowienie.
Każdy pozyskany w sierpniowej akcji „niechciany” przedmiot, zabrany był przez Kuśmirowskiego już ze swoją historią, którą najczęściej w rozmowie podzielił się właściciel danej rzeczy. Teraz ta rzecz „niechciana” zyskała nową historię, nadaną przez artystę. I na tym jeszcze nie koniec, bowiem instalacja ze Świeckiego Zamku Krzyżackiego pod koniec grudnia br. przewieziona zostanie do galerii krakowskiej Bunkier Sztuki, gdzie wraz z wszystkimi innymi uzbieranymi w Świeciu (a nie wykorzystanymi jeszcze przez artystę) „niechcianymi śmieciami”, będzie częścią jeszcze większej wystawy, dotyczącej tematu kolekcjonowania oraz pasji pozyskiwania i posiadania różnorodnych przedmiotów.

Kurator „Przebudzenia”,
historyk sztuki
Karina Dzieweczyńska

Zobacz artykuły prasowe i zdjęcia ...

 

 
Projekt „Przebudzenie” dofinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
w ramach programu operacyjnego „Promocja twórczości”.